Nie mogę już słuchać tego jak A wali w klawiaturę. Jeszcze nigdy, mimo dość częstego pisania na laptopie nie udało mi się wywołać takiego hałasu jaki ona robi za każdym razem. I jeszcze ta jej pretensja do chłopaka, który tak nagle zniknął z gadu. Jak można tak traktować ludzi?! Poza tym chłopak raczej nie jest ciekawy, więc chyba się dobrali. I znów się pojawiło stwierdzenie "idziesz na te koło" polonistka się znalazła, a tak się szczyci, że jest humanistką. Kolejna sprawa, to słowo "zakluczyć", które według A znajduje się w słowniku języka polskiego. Otóż nie, nie ma go tam, bo prawdopodobnie słowo pochodzi z Poznańskiej gwary, bądź okolic. Poza tym według niej ignorancja to nie jest nieuctwo, więc nie wiem jaką ma definicję tego słowa. Cieszę się, że jestem z takiego a nie młodszego pokolenia, bo nimi nie rządzą żadne porządne wartości. Dość już o tym, bo żółć mi się zbiera.
Moim noworocznym postanowieniem jest naprawić stosunki z teściową, tutaj być dla niej miła, puszczać mimo uszu to co ona mówi i co mnie denerwuje, poza tym stworzyć nić porozumienia. Jestem ciekawa co mi z tego wyjdzie.
Mimo wszystko na każdym kroku człowiek odczuwa ludzką niezawinioną głupotę. Przed samymi świętami byliśmy u profesora w sprawie nogi. Człowiek do którego pojechaliśmy ma opinię dobrego fachowca, został nam polecony, a przed samą operacją miałam z nim kontakt i muszę powiedzieć, że jako osoba zrobił na mnie fantastyczne wrażenie. Za wizytę trzeba było zapłacić, ale cóż takie są reguły gry. Cieszę się, że zdecydowaliśmy się na to spotkanie. Widać że profesor zna się na rzeczy, odpowiedział na wszystkie pytania, poradził co należy robić, obejrzał nogę i zdjęcia, pokazał ćwiczenia. Najważniejsze jest to, że poświęcił nam tyle czasu ile potrzebowaliśmy. Bardzo pochwalił nas za to, że on chodzi na pole magnetyczne (zasługa mojej siostry fizjoterapeutki). I tu pojawia się ludzka głupota. Iwona (technik fizjoterapii) jak tylko dowiedziała się o polu magnetycznym natychmiast kazała zaprzestać, bo tego nie wolno z gwoździem w nodze i wielka afera z tego powstała. On strasznie się zdenerwował i przyszedł do mnie podłamany. To ja się pytam, kto zna się na tym lepiej profesor, czy technik? Oczywiście nie omieszkałam sprawdzić wszystkiego i okazuje się, że przeciwwskazaniem do takiego zabiegu jest rozrusznik serca, a metale absolutnie nie przeszkadzają. Konsultacja z siostrą potwierdziła moje domysły, także znajoma fizjoterapeutka stwierdziła, że to "stara szkoła", której się już nie stosuje. Może więc warto się dokształcać niż zatruwać życie ludziom. On przez ten cały czas tylko dwa razy się załamał i to był ten drugi raz, jakże niepotrzebny. Oby już w życiu nie przytrafiło nam się nic złego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz