poniedziałek, 13 lutego 2012
Gniew
Obiecywałam sobie, że będę miła. Obiecywałam!! Niestety moje nerwy zostały dziś wystawione na ciężką próbę. Musze więc upuścić mój gniew. Byłam u teściowej, gdzie bawiłam się z moim 6-letnim ulubieńcem. Siedzimy sobie w kuchni, a tu łup. W salonie wywrócił się kwiat. Znaleźliśmy zmiotkę i szufelkę i sprzątneliśmy bałagan. I wtedy usłyszałam, "ciocia to i tak będzie na mnie". Wróciła teściowa i opowiedzieliśmy jej co się stało, ta jednak zaczęła krzyczeć na dziecko i nazywać go w okropny sposób mimo jego tłumaczeń. Oczywiście stwierdziła, że to on. Ale jak on, skoro siedział ze mną w kuchni?! Żałuję, że od razu nie wzięłam winy na siebie, bo dziecko by nie ucierpiało. Strasznie we mnie zawrzało. Jak tak można! Potem bawiliśmy się już piętro wyżej, gdzie nikt nas nie niepokoił. Nie mogę zrozumieć takiego zachowania, przecież to jej jedyny wnuk.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz