sobota, 6 kwietnia 2013
Załamka
Jak ja mam być silna, jeśli wszyscy na około rzucają mi kłody pod nogi. Z roku na rok wracam do domu, bo jest ciężko, bo trzeba pomóc. Nikt do tej pory nie zapytał mnie, czy mi nie jest ciężko! Tęsknię za czasami, kiedy pracowałam i przyjeżdżałam tylko na weekend poopalać się. Moi rodzice uważają, że ujmą jest iść pilnować dziecko do znajomej, bo ludzie będą gadać. Mniejszą natomiast ujmą jest urabiać się po pachy w ziemi. Nie mogę znaleźć pracy i to mnie dobija! Mogłabym pilnować małej Zuzi, coś sobie zarobić i się nie na narobić. Powinnam jednak tyrać dla rodziców i dostać jakieś grosze, bo nie mam w zwyczaju prosić o pieniądze. Zawsze ustawiali mi życie. Mówili z kim mogę wychodzić, a z kim nie, z kim mogę się umawiać, a z kim nie, co mogę jeść, a co nie, gdzie mogę mieszkać, a gdzie nie. Nigdy nie mogłam mieć swojego zdania, nawet do kościoła chodziłam z przymusu. Pamiętam jakie były pretensje jak się zaczęłam z Nim spotykać, bo chcieliby księcia z bajki na białym rumaku. Starsza siostra zawsze miała co chciała, bo była pierwsza, młodsza ma pięć razy więcej, bo najmłodsza, a ja ilekroć o coś prosiłam, to słyszałam: później, nie teraz, nie potrzebne itp. Kiedy patrze jak młoda imprezuje, kupuje ciuchy, jeździ gdzie chce, to jest mi przykro, bo ja tego nigdy nie miałam. Teraz nawet nie mam swojego pokoju. Straszny jest ten dzień, nie potrafię sobie dziś poradzić ze swoją psychiką. Łzy same lecą, a ja po prostu już nie chcę dłużej tu być. Jak można kogoś tak gnębić. Koniec tego pomiatania, już nie chcę tego!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz