środa, 10 kwietnia 2013

Małe miasteczko

Nie mam już siły na to, co się wokół mnie dzieje. Trzeba chyba zacząć historię od początku, aby była zrozumiała. Szwagierka zadzwoniła do mnie z informacją, że znajoma szuka opiekunki do dwuletniego dziecka. Najpierw pomyślałam, że nie, ale potem stwierdziłam, czemu nie. Siedzę w domu, nic nie robię, a tak jakiś grosz wpadnie. Lubię dzieci, wiec nie będzie problemów. Jeszcze nie dostałam odpowiedzi, a już była u mnie sąsiadka, która jest ciocią małej i gorąco mnie namawiała do tego pomysłu. Potem była awantura, że to za niskie progi jak na mnie, że będą się ze mnie w mieście śmiali. Nie wydaje mi się, żebym była jakąś hrabianką. Kolejnego dnia już krążyły po mieście ploty, że mam pracę. Jeszcze żadnej decyzji nie podjęłam. Dziś znów mnie szlag trafił, jak weszła do nas ciotka, która objechała sąsiadkę. Bo jak ona mogła przyjść mnie namawiać do czegoś takiego. Przecież tam będą mną pomiatać. Tak właśnie wygląda u nas życie. Nikt nie pilnuje własnego nosa, tylko obrabia dupy wszystkim na około, nie będąc od nich lepszym.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz