Stoję przed lustrem i powstrzymuję łzy patrząc w odbicie swojej sylwetki. Co z tego, że tak właśnie miał zawsze wyglądać mój brzuch skoro jestem świadoma, że za mało ważę, o wiele za mało. Patrzę na biust i myślę sobie, czy to jest jeszcze coś, czy już nic. Waga stanęła w miejscu, ale wcale nie chce ruszyć w górę. Wiem, co chcę osiągnąć i wiem, że to mi się uda, nie mam jednak pojęcia jak długo jeszcze potrwa obecny stan. Znów jem dużo, muszę jeść dużo ze względu na siłownię. To jest właśnie moment, kiedy znów zaczynam się uśmiechać. Powoli, pomalutku zaczynam widzieć efekty i jestem dumna ze swojej pracy. Każdą uwagę biorę sobie do serca i próbuję wprowadzać wszelkie poprawki. Już jeden sukces za mną, potrafię zrobić to, czego nigdy wcześniej nie umiałam i to w czterech seriach po 10. Teraz kolejny cel przede mną. Lubię ćwiczyć, kiedy jestem sama, ale wiem też o ile bezpieczniejsza jest czyjaś obecność. Dziś poznałam kolejnego z bywalców siłowni, chłopaka którego znam z widzenia i uzyskałam cenne rady. Ja się wkurzam tylko wtedy, gdy wiem że robię coś dobrze, a ktoś zwraca mi uwagę, natomiast kiedy dopiero się uczę, to każda rada jest na wagę złota. Zawsze stojąc z boku można coś zauważyć i skorygować. Jestem zadowolona ze swojej decyzji i wiem ile dobrego mi ona przyniesie.
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz