środa, 19 marca 2014

Powtórka z rozrywki

Nie może być dobrze a zadba o to oczywiście moja teściowa. Od września staram się tą kobietę omijać szerokim łukiem, ale nie zawsze jest to możliwe. Staram się nie wchodzić w drogę i być niewidzialna. Jest to jakieś rozwiązanie, ale nie do końca działa. Rok temu po dość nieprzyjemnej dla mnie awanturze powiedziałam sobie, że nie będę u M sprzątała w domu, bo to nie ma sensu (po kryjomu robię mu porządki w pokoju). Miecz jest obosieczny, jeśli ja usłyszałam, że po moim sprzątaniu było, cytuję "najebane", to nie będę więcej sprzątała i tak to od września wyglądało. Zresztą przychodziłam wieczorem zmęczona po pracy i marzyłam aby odpocząć a nie harować z odkurzaczem i mopem. Od początku marca to M po powrocie z pracy ii treningu robi pranie i sprząta w domu, jego ojciec gotuje obiady a teściowa leży i pachnie. W takiej sytuacji dowiedziałam się, że jestem BE, bo jak przychodzę do M to tylko leżymy i zostawiamy brudne talerze. No wybaczcie, ale jak tej baby nie ma to ogarniam im w kuchni, ale nie potrafię znieść tego, że brudne noże odkładane są na stojak, a brudne deski do krojenia do szafki. Jak mam posprzątać swój talerz skoro garnki w zlewie zaczynają żyć własnym życiem a zmywarka drugi dzień czeka na włączenie? Jak pies walnął kupę na dywan to dopiero po miesiącu został wyprany i to w taki sposób, że nadal ma trzy wielkie plamy. Nie jestem pedantką, ale uważam że po pierwsze trzeba chociaż trochę dbać o otoczenie, a jak już się nie dba to nie mieć pretensji o swój syf do kogoś. Ja w domu mam porządek i nie zrzucam na nikogo obowiązku sprzątania i staram się też odciążyć w tym mamę. Moja teściowa (przepraszam może teściowa) ma dar do zrażania ludzi, nie ma już żadnych koleżanek, bo kto by z nią wytrzymał, poza tym była bardzo niezadowolona, że M do mnie wrócił. Mało mnie interesuję jej osoba, ale bardzo mi uprzykrza życie. Ostatnio nawet zakomunikowała, że jej dzieci nie dostaną w spadku domu, ponieważ ona weźmie sobie opiekunkę i na nią przepisze majątek, albo nie będzie nic przepisywała, żeby dzieci w sądzie walczyły o swoją część. Nie wiem jak można być tak okropnym człowiekiem. Zawsze byłam zdania, że dobre uczynki do nas wracają ze zdwojoną siłą, ale tak samo jest ze złymi. Nie życzę jej źle, ale sama sobie dołki kopie. I tym oto niemiłym akcentem kończę dzisiejszy wpis.

7 komentarzy:

  1. bardzo Ci współczuję :/ Ja mieszkam z teściami ale nie mam co narzekać. Wiadomo, są sytuacje, kiedy niektóre zachowania t. mnie irytują, ale z drugiej strony do części się przyzwyczaiłam. Ale moja T. ma jedną wielką zaletę - nie wtrąca się w to co robię NIGDY ;) no i ma osobną kuchnię i łazienkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ps. usuń sobie weryfikację obrazkową komentarzy bo to bardzo zniechęca :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nawet nie wiedziałam, że taką mam:) Już się za to biorę.

      Usuń
  3. Wspolczuje Kochana kolejny raz :( Nie mozesz zaprzestac zupelnie wizyt w domu ukochanego? Nie prosciej by bylo, gdyby On odwiedzal Ciebie? Nie chce Cie martwic, ale z doswiadczenia wiem, ze takie babska sie nie zmieniaja i "umila" Ci zycie na dobre ;/ `Zwlaszcza jesli juz jestes wedlug tej kobiety taka, a nie inna i szlag ja trafia, ze wrociliscie do siebie :/ Jesli to tylko mozliwe, trzymalabym sie z daleka i nie wkraczala wogole na jej terytorium ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak właśnie będzie:( Wracam do czasów, gdy ten dom omijałam szerokim łukiem. Liczę na to, że w końcu uda nam się zorganizować własne gniazdko i ten problem się rozwiąże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tego Ci zycze Kochana, bo mysle, ze to najlepsze wyjscie z sytuacji :*

      Usuń
  5. ojj teściowe to spory problem, wiem o co chodzi.. chociaż Twoja t wygląda na naprawdę ciężką !

    OdpowiedzUsuń