Zdarzyła się dziwna rzecz. Któregoś dnia byłam u Niego i czekałam aż skończy siłownię. Niestety jak na złość dosiadła się do mnie teściowa i zaczęła rozmowę i tu się mile zaskoczyłam, ponieważ nigdy w życiu nie rozmawiało mi się z nią tak dobrze. Miałyśmy to samo zdanie o tym, o czym rozmawiałyśmy. Poza tym opowiadała mi jak wyglądały czasy gdy On był mały. Pierwszy raz w życiu zrobiło mi się jej żal i byłam po jej stronie. To był miły wieczór, ale była to tylko kropla w morzu. Jak jednak wiadomo nic co dobre nie trwa wiecznie, dlatego następnego dnia wszystko wróciło do porządku dziennego. Znów idę tam i zastanawiam się "co ja tu robię?" albo myślę sobie "to nie na moje nerwy". Przez te lata nauczyłam się, że należy się uspokoić a wszystko jakoś rozejdzie się po kościach. Podobno najtrudniej jest zmienić siebie mimo wszystko ja się staram. Normalnie dzień taki jak ten minął by w złości i nienawiści ja jednak odpuściłam i jestem z siebie dumna.
Dużo też ostatnio rozmawiałam ze szwagierką i diametralnie zmieniłam zdanie co do jej małżeństwa i wszystkiego co się w związku z tym w ostatnim czasie działo. Bardzo dobrze się z nią dogaduję i cieszę się, że to co się kiedyś wydarzyło, to był jednorazowy incydent.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz