Dziś się całkiem posypałam. Ciężko zebrać mi siły na te dwa tygodnie walki, na które się zdecydowałam. Liczę jednak, że będę twarda, nie ugnę się i wygram. Każde z nas ma wiele do przemyślenia. Wstałam z fatalnym humorem i nastawieniem do dnia dzisiejszego. Prawie ze złością chwyciłam centymetr, bo dziś 4 marca i w kalendarzu jak byk wpisane mierzenie. Okazało się jednak, że to właśnie ta czynność pomoże mi przetrwać dzisiejszy dzień, a może i kolejne. Pierwsze mierzenie to była porażka!! Po 25 dniach ćwiczeń (czyli nie licząc dni obowiązkowych bądź wymuszonych przerw) rezultaty były marne, a nie tego się spodziewałam.
TALIA (-1cm)
BRZUCH (-1)
BIODRA (0)
UDO (-2)
WAGA (-3kg)
Chyba tylko ta waga jakoś mnie ucieszyła. Oglądałam zdjęcia innych dziewczyn i zastanawiałam się jak to możliwe, że po miesiącu mają takie efekty. Uratował mnie mój charakter, ponieważ jestem uparta jak osioł! więc wzięłam się dalej do roboty. Po 18 kolejnych dniach ćwiczeń, czyli po dwóch miesiącach, dokładnie w dniu dzisiejszym uśmiechnęłam się szeroko. Zmiana jest przedstawiona w porównaniu do miar z poprzedniego miesiąca, a nie tych z rozpoczęcia ćwiczeń.
TALIA (-4)
BRZUCH (-3)
BIODRA (-3)
UDO (0)
WAGA (-1,5)
Jestem dumna z siebie i ze swoich postępów, czuję się lepiej fizycznie i psychicznie oraz spokojniej znoszę obecną sytuację. Jeszcze miesiąc temu musiałabym łykać tony leków uspokajających i cały czas bym płakała. Wiem, że dużą pomocą są leki i to w 50% one mnie uspokajają, ponieważ regulują gospodarkę hormonalną organizmu, ale drugie 50% to ćwiczenia. Poprawiła się też moja samoocena i zmieniło nastawienie do życia. Teraz tylko nie dać się tej fali, która co jakiś czas mnie zalewa, a wtedy oczy robią się pełne łez. Wiem jednak, że to błahostka, bo zdarzały się poważniejsze problemy, ale ja to mocno przeżywam. Nie mam możliwości w obecnej chwili pochwalić się tym co robię temu dla kogo po części to robię. Od soboty jedyną osoba za którą będę biegała, będzie mój syn.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz