Troszkę dziś jestem sentymentalna, dlatego też przypomniał mi się niedawny wyjazd na mecz i sytuacja na rondzie w Sulejowie, kiedy to podpuściłam Karolka, a ten wysiadł z auta i urwał dla mnie i szwagierki po tulipanie. Od jakiegoś czasu wspominam też pewien feralny dzień w zeszłym roku (za miesiąc będzie rok) kiedy się poparzyłam. On ciągle mnie poprawia "to ja Cię poparzyłem", a ja nadal uważam, że nikomu tego nie muszę tłumaczyć, bo On nie jest winny. Było minęło. Jedyne co mnie męczyło, to fakt, że nie będę mogła się opalać, bo poparzę tą wrażliwą skórę. Okazało się, że nie ma się czego obawiać, bo ręka się bez problemu opaliła, tylko w tych miejscach ma dość ciemny odcień. Wspominam też Jego pobyt w szpitalu, a jest to związane z faktem, że z początkiem czerwca znów się musi tam pojawić i będzie miał operacyjnie wyciągany gwóźdź i śrubki. Teraz z tych wszystkich sytuacji potrafimy się śmiać i to jest wspaniałe.
Dręczy mnie jednak ostatnio jedna sprawa, a właściwie jeden człowiek, a mianowicie Przyjaciel. Byliśmy na meczu, a po nim pojechaliśmy na imprezkę. Byłam ja, szwagierka, Przyjaciel i dwóch piłkarzy. Przyjacielowi udała się wtedy nie lada sztuka, wkurzył aż 5 osób. Mnie i szwagierkę, ponieważ pojechał odstawić auto i wrócił taksówką zamiast z kierowcą, Karola gdyż odwiózł go do domu mówiąc, że nie będzie miał z kim wrócić, Jego i kumpla, bo miał ich do nas zabrać, a kompletnie ich olał (taki z niego Przyjaciel). Długo się potem do nikogo z nas nie odzywał i było dobrze, aż spotkaliśmy go w stanie upojenia alkoholowego w pubie. Wcięty, więc odważny przysiadł się jak gdyby nigdy nic. Nauczyłam się rozmawiać z nim jak z osobą mi dość obojętną, ale nadal nie potrafię pogodzić się z tym, że mnie podłapuje. Odwracam się wtedy i idę w inną stronę, ale jest to dość nie przyjemne ze względu na Niego. Nie rozumiem takich osób, ich zachowania i tego, że są tylko wtedy, gdy inni koledzy tudzież koleżanki ich oleją.
Ze spraw weselszych, teściowa wyjechała do Niemieć, więc ja odżyłam psychicznie. Kocham ten stan, oby trwał jak najdłużej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz