czwartek, 16 stycznia 2014

Kolęda

Dziś nadszedł ten dzień w roku, którego szczerze nie cierpię, czyli kolęda. Wkurza mnie, że wszyscy skaczą nad księdzem jak nad miss świata.

Zawsze byłam wychowywana w wierze katolickiej, co niedziela chodziłam do kościoła, w pierwszy piątek miesiąca chodziłam do spowiedzi itp.. Wiele lat tak to wyglądało, aż do czasu kiedy się zbuntowałam. Uważam, że każdy ma prawo decydować o swojej wierze, a w obecnej chwili kościół zaczyna mi pachnieć ciemnogrodem. Denerwuje mnie kiedy ksiądz mnie poucza co mam robić, kiedy tłumaczy mi co jest dobre. Strasznie dziwi mnie to, że człowiek, który "teoretycznie" nie ma nic wspólnego z kobietami i "teoretycznie nie ma dzieci" wypowiada się na takie tematy. Co on o tym wie? Jest wiele kobiet, które z różnych powodów nie mogą zajść w ciążę, a tu nagle ksiądz mówi, że in vitro jest złe i taka kobieta do końca życia ma pozostać bez dziecka. Pytam się - jakim prawem on o tym decyduje? Pamiętam kiedy ostatni raz z własnej woli poszłam do kościoła i na kazaniu ksiądz powiedział, że oglądanie zdjęć mężczyzn w gazetach jest grzechem!! Warto tu nadmienić, że nie chodziło mu o prasę erotyczną, tylko o taką codzienną. Wyobraźcie sobie, że widzicie w dajmy na to Twoim Stylu zdjęcie np. no nie wiem, niech będzie Clooney i teraz okazuje się, że z racji zerknięcia na nie macie grzech. No paranoja. Przestałam chodzić do kościoła, pojawiam się tam na ślubach i pogrzebach. Mimo, że bywam tam tak rzadko, nadal czuję niechęć do wszystkiego co kościelne. Ksiądz mówi mi, że mam wziąć swój krzyż i go nieść!! A co z tymi wszystkimi bogaczami, którzy dorabiają się na cudzej krzywdzie, czy oni też niosą swój krzyż i oddają wdowi grosz? Nie oni sobie dobrze żyją. Mnie na wiele rzeczy nie stać, a ksiądz kupił sobie nową Jettę.

Dwa dni temu ksiądz był u Niego na kolędzie i powiedział, że młodzi muszą mieć swój wkład finansowy w kościół. Zapytał też kiedy weźmie ze mną ślub, bo ile można się docierać. Olałam temat, aż do dziś, kiedy zawitał w moim domu. Pierwsze pytanie, czy jestem Jego dziewczyną, ile jesteśmy razem i kiedy ślub? Zagotowało się we mnie, ale grzecznie odpowiedziałam, że jak mi finanse pozwolą. Co na to ksiądz? Powiedział, że mnie stać i ponowił pytanie, kiedy ślub. Znosiłam jego mądrości przez całą wizytę, patrzyłam jak bez zwykłego dziękuję sprzątnął kasę ze stołu i czekałam jak wyjdzie. Nie zawiodłam się na nim, ponieważ wychodząc znów zapytał (cytuję) "Kiedy dasz mi zarobić?" O zgrozo!! Co to ma znaczyć? To po to się bierze ślub? Aby dać księdzu zarobić? Nie aby żyć w miłości?

Nie chcę tutaj nikogo obrazić, bo dobrze pamiętam czasy kiedy chodziłam na studiach do kościółka akademickiego i dobrze wspominam ten czas. Księża traktowali nas jak równych sobie, wspierali, pomagali a co najważniejsze rozumieli.Bardzo lubiłam księdza, który uczył mnie w liceum, bo świetnie nas rozumiał i tak nas prowadził, że wszyscy z radością szliśmy na lekcje religii. Szkoda, że te czasy minęły, ponieważ teraz jest coraz gorzej! Opryskliwość i wyniosłość, to widzę. Kościół zmierza w złym kierunku.



5 komentarzy:

  1. Również skakanie nad księdzem jest dla mnie nielogiczne..

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podobne odczucia... Kościół zdecydowanie zmierza w złym kierunku, dlatego już od dłuższego czasu tam nie chadzam. Moralizatorstwo i nawoływanie do nienawiści to chyba obecnie ulubione zajęcie księży. Przykre.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda słów... Wiesz, mam to samo zdanie, teraz większość z nich patrzy tylko na kasę, wymagają od ludzi wszystkiego, by tylko swoje potrzeby zadowolić, aż wstyd! Coraz mniej jest takich księży z powołania, z serca, dobrych, szczerych, bezinteresownych, niosących pomoc biednym, czy dzieciom.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobrze napisane :) Na szczescie, juz nie musze sie stresowac przed kazda wizytacja czyt. koleda. U mnie zawsze padaly pytania, gdzie maz, jak rozwod???, itp. Wierze, modle sie, ale niestety skutecznie od lat unikam Kosciola...

    OdpowiedzUsuń